Tego dnia robimy koło wokół półwyspu Vatnsnes i kończymy w Hvammstangi, by uzupełnić prowiant w markecie i podjeść coś ciepłego na stacji benzynowej. Wybór padł na naprawdę dobrego burgera z mięska wołowego.
Jedziemy dalej szukając powoli miejsca na nocleg. Ale coś mamy pecha do miejsc kempingowych, a i z miejscami na dziko jest średnio. Już po ciemku (na południu kraju w końcu zrobiła się noc koło 24) nareszcie trafiamy na fajną miejscówkę, rozbijamy się za samochodem i na wszystkich śledziach, bo wichura szaleje na dobre.
Rano budzi nas słońce, które grzeje jak szalone robiąc saunę w namiocie. Wiatr na szczęście zelżał, ale i tak trzeba uważać na rzeczy by nie odfrunęły. Szczególnie, że jeszcze przed śniadaniem robię przegląd i wstępne pakowanie. Warunki na kempingu są super, duża świetlica, kuchnia, świetna łazienka. Dla przyjezdnych z dziećmi istny raj, mały plac zabaw i kącik z zabawkami, oswojona dzika kaczka oraz owca, która daje się zagłaskiwać.
*****************************
kemping - 1250K